07-05-2011, 12:36 AM
Ja w pełni sobie zdaję sprawę, że działam w bardzo innym świecie.
Nawet nie tyle jeśli chodzi o same upodobania, tylko o stopień zaawansowania - jestem i raczej zawsze będę podwórkowym szarpidrutem, więc z mojej pozycji mikrofon klasy SM 57 to już naprawdę górna póła
Mało tego, średnio raz na kilka tygodni jestem sprowadzany do parteru przez muzyków grających na sprzęcie uchodzącym za na maxa chujowy. Niektórzy kolesie brzmią tak, że kopara opada i to nie tylko zwolennikom lo-fi i vintage.
I nie chodzi tylko o podwórkowych grajków, Jack Bruce używa nagłośnienia, z którym co najmniej połowa forumowiczów wstydziłaby się wyjść na scenę w lokalnym klubie.
Kwestia upodobań brzmieniowych to oddzielna sprawa.
Moim marzeniem jest nagrać płytkę na 8 śladowego, analogowego Fostexa (obecnie mam 6 instrumentów w zespole, plus wokal, zostaje jeszcze zapasowa ścieżka na ewentualne overduby i przeszkadzajki). Analogowy stół, przyzwoity piec (dowolny Ampeg bez gwizdka), mikrofon klasy szczura sm57 czy akg d 112. Minimum kompresji i maksymalna dynamika, tak żeby spokojniejszych momentów nie dało się słuchać w pociągu czy autobusie :]
EDIT:
Oczywiście nagranie tylko i wyłącznie na setę.
Nawet nie tyle jeśli chodzi o same upodobania, tylko o stopień zaawansowania - jestem i raczej zawsze będę podwórkowym szarpidrutem, więc z mojej pozycji mikrofon klasy SM 57 to już naprawdę górna póła
Mało tego, średnio raz na kilka tygodni jestem sprowadzany do parteru przez muzyków grających na sprzęcie uchodzącym za na maxa chujowy. Niektórzy kolesie brzmią tak, że kopara opada i to nie tylko zwolennikom lo-fi i vintage.
I nie chodzi tylko o podwórkowych grajków, Jack Bruce używa nagłośnienia, z którym co najmniej połowa forumowiczów wstydziłaby się wyjść na scenę w lokalnym klubie.
Kwestia upodobań brzmieniowych to oddzielna sprawa.
Moim marzeniem jest nagrać płytkę na 8 śladowego, analogowego Fostexa (obecnie mam 6 instrumentów w zespole, plus wokal, zostaje jeszcze zapasowa ścieżka na ewentualne overduby i przeszkadzajki). Analogowy stół, przyzwoity piec (dowolny Ampeg bez gwizdka), mikrofon klasy szczura sm57 czy akg d 112. Minimum kompresji i maksymalna dynamika, tak żeby spokojniejszych momentów nie dało się słuchać w pociągu czy autobusie :]
EDIT:
Oczywiście nagranie tylko i wyłącznie na setę.

