Panoooowie...
Fender to jakby nie patrzeć pierwsza gitara basowa w historii... ten kształt dechy kojarzy prawie każdy, siłą rzeczy kupa ludzi myśli bass=fender, to, że jesteśmy basistami i siedzimy w temacie pozwala nam na dokonywanie wyborów, więc nie ma co sie unosić, każdy ma prawo do Gasu, każdy do innego, tak samo jak każdy preferuje inne brzmienie. Ja Fendera nie lubię i nigdy Gasował na niego nie będę, ani na Precla, ani na Jazza w żadnej postaci i żadnej wersji a miałem już kilka wieseł w łapie w swoim życiu.
Teksty "taki Fender to nie Fender" są dla mnie śmieszne, wybór za duży, za duży dostęp i się przestawia w czaszce.Pamiętam jak ojciec kumpla przywiózł z zachodu Sqaiera - całe osiedle chłopaków coś cokolwiek grających przychodziło oglądać i srało po majtach. Prawda jest taka, ze oprócz kilku firm produkujących paźdierz, większość robi instrumenty świetne i tylko od łapy grającego zależy jak co będzie brzmiało i odkręcanie płytek, szlifowanie kieszeni uja da dopóki nie przeszlifuje się porządnie paluchów na strunach. Tyla bo nerwowy człowiek jestem i głupot czytać nie zdzierżę.
Edit; Kurwa dopiero teraz zauważyłem, ze ten post miał być w innym wątku
Fender to jakby nie patrzeć pierwsza gitara basowa w historii... ten kształt dechy kojarzy prawie każdy, siłą rzeczy kupa ludzi myśli bass=fender, to, że jesteśmy basistami i siedzimy w temacie pozwala nam na dokonywanie wyborów, więc nie ma co sie unosić, każdy ma prawo do Gasu, każdy do innego, tak samo jak każdy preferuje inne brzmienie. Ja Fendera nie lubię i nigdy Gasował na niego nie będę, ani na Precla, ani na Jazza w żadnej postaci i żadnej wersji a miałem już kilka wieseł w łapie w swoim życiu.
Teksty "taki Fender to nie Fender" są dla mnie śmieszne, wybór za duży, za duży dostęp i się przestawia w czaszce.Pamiętam jak ojciec kumpla przywiózł z zachodu Sqaiera - całe osiedle chłopaków coś cokolwiek grających przychodziło oglądać i srało po majtach. Prawda jest taka, ze oprócz kilku firm produkujących paźdierz, większość robi instrumenty świetne i tylko od łapy grającego zależy jak co będzie brzmiało i odkręcanie płytek, szlifowanie kieszeni uja da dopóki nie przeszlifuje się porządnie paluchów na strunach. Tyla bo nerwowy człowiek jestem i głupot czytać nie zdzierżę.
Edit; Kurwa dopiero teraz zauważyłem, ze ten post miał być w innym wątku


