Ja z taurusem miałem na tyle styczności, że grałem 2 razy na combie. Było to B215 i B315. O dziwo ten B315 bardziej się zatykał, szumiał, trzaskał itp. może po prostu bardziej był zajechany, za to B215 wspominam całkiem miło, choć nie był to mega cudny dźwięk, to jednak za tą kasę świetne rozwiązanie na próby i małe koncerty jako pierwsze "poważne" nagłośnienie.
(05-18-2012, 07:53 PM)Alfik napisał(a): Stare peaveye brzmiały bardzo ładnieCzuję się mile połechtany


