Cały urok dedykacji polegał na tym, że adresatka wiedziała ile musiał na to wydać jej adorator i czuła się "doceniona"... Sypnął stówą - znaczy zależy mu!
Cóż to za frajda usłyszeć dedykację, którą każdy gołodupiec może zamówić, bo jest za darmochę?... A gdzie szlachecka fantazja, gdzie "zastaw się, a postaw się...", gdzie atmosfera współzawodnictwa kto więcej dedykacji atrakcyjnej panience fundnie i zbierze smakowite "owoce" swojej hojności?...
Ech, panowie! Wy nawet nie czujecie niestosowności grania dedykacji za friko... Nic tylko sobie żyły przegryźć z powodu takiego upadku obyczajów...
Kolejny krok ku przepaści, do której zmierzają nasze tradycje biesiadne!

PS.
Grać dedykacje za darmo!... Tfuj...!
Cóż to za frajda usłyszeć dedykację, którą każdy gołodupiec może zamówić, bo jest za darmochę?... A gdzie szlachecka fantazja, gdzie "zastaw się, a postaw się...", gdzie atmosfera współzawodnictwa kto więcej dedykacji atrakcyjnej panience fundnie i zbierze smakowite "owoce" swojej hojności?...
Ech, panowie! Wy nawet nie czujecie niestosowności grania dedykacji za friko... Nic tylko sobie żyły przegryźć z powodu takiego upadku obyczajów...
Kolejny krok ku przepaści, do której zmierzają nasze tradycje biesiadne!

PS.
Grać dedykacje za darmo!... Tfuj...!


