02-10-2013, 10:36 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-10-2013, 10:37 AM przez PatNewski.)
Co u mnie się sprawdza (a u innych niekoniecznie musi:)
Dla mnie dużą rewolucją w grze dwoma palcami było przejście z grania wskazującym i środkowym na granie wskazującym i serdecznym (Sheehan na swoim video instruktażowym powiedział, że gdyby miał grać dwoma palcami, to grałby właśnie tak.) - po prostu te palce są równiejsze w długości. Kolejna sprawa - prosty nadgarstek i nieopieranie kciuka o przetwornik / strunę (zamiast tego tzw. technika "floating thumb", gdzie kciuk "jeździ" za innymi palcami po strunie: http://youtu.be/PPVMBPmrblU). Mi także pomaga delikatne "kontrabasowe" odchylenie dłoni w prawą stronę, gdyż mój palec serdeczny jest minimalnie dłuższy od wskazującego (oczywiście nadal przy zachowaniu prostego nadgarstka). Trochę też zależy od strun - jedni mówią, że najgrubsze (struna jest bardziej napięta i mniej się odchyla), inni, że najcieńsze. Osobiście preferuję te drugie rozwiązanie, moja ręka się wtedy mniej męczy i łatwiej grać mi artykulacją typu "wyrywanie progów" wtedy, gdy trzeba.
Trzy palce zawsze myliły mnie co do akcentów, szczególnie przy graniu rzeczy bardziej skomplikowanych niż metalowy łomot na jednej strunie (Percy Jones musi być nadczłowiekiem skoro gra takie dziwne rzeczy trzema palcami :D). Wyszedłem z założenia, że jeśli Alderete, Thesselling, Pastorius, Berlin i wielu innych potrafią grać dwoma palcami w superszybkich tempach, to ja też będę potrafił i tego się trzymam.
Z drugiej strony są takie rzeczy, które łatwiej wychodzą przy trzech palcach, np. jakieś triolowe zagrywki.
No i oczywiście trzeba sumiennie ćwiczyć i odpowiednią metodą - w temacie o ćwiczeniu szybko kostki polecałem już artykuł Adama Nittiego (http://bassmusicianmagazine.com/2007/08/...our-speed/). Polecam też rozkręcić się na maxa i grać tak lekko, żeby palce minimalnie odrywały się od struny.
Dla mnie dużą rewolucją w grze dwoma palcami było przejście z grania wskazującym i środkowym na granie wskazującym i serdecznym (Sheehan na swoim video instruktażowym powiedział, że gdyby miał grać dwoma palcami, to grałby właśnie tak.) - po prostu te palce są równiejsze w długości. Kolejna sprawa - prosty nadgarstek i nieopieranie kciuka o przetwornik / strunę (zamiast tego tzw. technika "floating thumb", gdzie kciuk "jeździ" za innymi palcami po strunie: http://youtu.be/PPVMBPmrblU). Mi także pomaga delikatne "kontrabasowe" odchylenie dłoni w prawą stronę, gdyż mój palec serdeczny jest minimalnie dłuższy od wskazującego (oczywiście nadal przy zachowaniu prostego nadgarstka). Trochę też zależy od strun - jedni mówią, że najgrubsze (struna jest bardziej napięta i mniej się odchyla), inni, że najcieńsze. Osobiście preferuję te drugie rozwiązanie, moja ręka się wtedy mniej męczy i łatwiej grać mi artykulacją typu "wyrywanie progów" wtedy, gdy trzeba.
Trzy palce zawsze myliły mnie co do akcentów, szczególnie przy graniu rzeczy bardziej skomplikowanych niż metalowy łomot na jednej strunie (Percy Jones musi być nadczłowiekiem skoro gra takie dziwne rzeczy trzema palcami :D). Wyszedłem z założenia, że jeśli Alderete, Thesselling, Pastorius, Berlin i wielu innych potrafią grać dwoma palcami w superszybkich tempach, to ja też będę potrafił i tego się trzymam.
Z drugiej strony są takie rzeczy, które łatwiej wychodzą przy trzech palcach, np. jakieś triolowe zagrywki.
No i oczywiście trzeba sumiennie ćwiczyć i odpowiednią metodą - w temacie o ćwiczeniu szybko kostki polecałem już artykuł Adama Nittiego (http://bassmusicianmagazine.com/2007/08/...our-speed/). Polecam też rozkręcić się na maxa i grać tak lekko, żeby palce minimalnie odrywały się od struny.


