04-01-2013, 02:17 PM
(04-01-2013, 02:09 PM)MrPapaBear napisał(a): Jeśli dane byłoby mi tworzyć coś co sprawia mi radość mógłbym to robić za dach nad głową i wyżywienie![]()
Ceny nastu tysięcy za kawałek drewna i drutu są absurdalne choćby nie wiem jakie realia były. To, że ceny kontrabasów są jakie są to też nie kwestia materiałów czy wykonania i w niewielkiej ilości brzmienia a głównie prestiżu samego instrumentu. Są niuanse, których lutnik uczy się dzięki latom doświadczenia ale to naturalna droga rozwoju i kilkukrotne przebitki cenowe nie są wykładnikiem tych umiejętności. Wszystko czego potrzebuję mam w moim langu za 2,5 kafla w którego sam włożyłem dziesiątki godzin z papierem ściernym i wiem, jakie to mozolne i męczące. Nauczyłem się przy tym jak ilość drewna w korpusie wpływa na sustain i charakter brzmienia.
Przyznam, że z zazdrością patrzę choćby na Twoje KS ale to zazdrość podsycana głównie samym prestiżem firmy i tym ile się do głowy włożyło ochów i achów czytając na ich temat. Grałem na kilku wiosłach za naście tysięcy z czego połowa to był ogromny zawód i grałem na wielu tanich basach, z których część mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła.
Wiesław Długosz potrafi zrobić bas z jednego kawałka drewna (zarówno korpus jak i gryf). Grałem na tym i różnicy większej nie odczułem między takim rozwiązaniem a typowym ntb.
Widzisz, Długosz to fajny rzemieślnik - Fodera, Smith, Fender i jeszcze kilku innych (ale naprawdę niewielu) to już artyści. Co ich odróżnia od rzemieślnika - bo brzmienie ich instrumentów jest rozpoznawalne. Idąc dalej - po co płacić za koncert 300 zł skoro muzyk nic nie produkuje - no jedynie jakieś wrażenia. To w takim razie czym będzie się różnił koncert Claptona od coverbandu? Wg Was ceną
