04-23-2013, 04:16 PM
(04-23-2013, 03:57 PM)paluch1986 napisał(a): Aktualna kopia Jazza dobrze (i nawet lepiej) mi się sprawdza, chociaż jest trudniejsza do ogarnięcia i więcej niedoróbek artykulacyjnych wychodzi. jak gram z jedną gitarą i perkusją to jestem na tyle szeroko w paśmie że nie brakuje nic, a i tak mam się ściszać non stop, jak są dwie to ścinam niektóre pasma co by więcej miejsca było w miksie. Kwestia celu do osiągnięcia, kwestia tego czym jest to "lepiej". Jak miałbym nagrać album typu kompozycje na bas solo, to bym najchętniej napożyczał kilka skrajnie różnych basów i nagrywał
Raz: łatwiej obciąć za szerokie pasmo niż dopompowywać wąskie - Tu Błażej się pewnie ze mną zgodzi.
Dwa: aprpops Valvedrive i zastosowania - pewne rzeczy solo brzmią chujowo, ale w momencie gdy wchodzi zespół zaczynają się kleić. Błażej gra jak gra. Gra gęsto, gra 16nastki. Celuje w sound ala Geddy Lee, więc jakiekolwiek zatykanie się będzie dla niego złe.
A ja celuję po części w sound ala Jack Bruce i fuzzowanie się EBSa w ustawieniu Vintage to dla mnie zajebista sprawa! Każdy lubi co innego. Błażej - nie oszukujmy się - jest wypierdalaczem. Dla niego każde przymulenie bedzie złe.
Dla mnie zmulony bas będzie OK. Bo a) będzie fajnie 'staro' brzmiał, b) sklei miks, a nie przetnie go c) lubię taki sound.
Justin Meldal z NIN na Valvedrive nie narzeka. Ja też nie. Groza też nie.
Edyta ty szmato: Tak samo ma się dla mnie sprawa Warwicka. OK, w kontekscie Geddy Lee nie bardzo. To bardzo ciemne wiosło. Ale nie umiałem z jazza Alfika wykręcić takiej chamskiej bulgoczącej betoniary jaka była na $$


