09-23-2013, 01:57 PM
(09-23-2013, 10:51 AM)mazdah napisał(a): Bigos, jakie masz objawy? Grasz grasz a tu nagle przzzzzzz i cichnie? I trzeba walnac w struny albo krecic potkiem glosnosci walac w struny, zeby sie "odetkal"?
1.09 - podczas koncertu plenerowego, z obciążeniem 2ohm, wzmacniacz rozkręcony mocno, zapięty sansamp, drop-D. Po godzinie występu w pewnym momencie z głośników wydobywa się (najpierw na chwilkę) bardzo głośne buczenie, a wręcz tak głośne, że głośniki prawie zatrzymały się na kratach. Chwilkę ustało, a zaraz znowu. Buczenie nie ustało nawet po wciśnięciu "mute".
Ze wzmacniacza zionie gorącem. Wentylator na maksa (nigdy nawet podczas katowania tak nie było).
Skonczyliśmy występ obcinając setlistę o 2 numery.
2.09 - rano sprawdziłem - to samo. Zawiozłem do elektronika. Po dwóch, trzech godzinkach facet dzwoni że już jest OK i działa. Mówił, że cały wzmacniacz totalnie był zawalony kurzem, a tranzystorów nie było w ogóle widać spod kurzu, więc nie było chłodzenia. Niby tylko przeczyścił i zadziałało.
Wziąłem do domu.
8.09 - gram sobie próbę przed weselem. Wszystko OK. Gram jeden set, drugi, chyba w trzecim ten sam objaw. Tym razem sprzęt był obciążony w 4ohm i nie był katowany. Zwykła duża głośność, bez sansampa. Do końca imprezy nie włączałem go już.
10.09 - włączyłem kontrolnie przed odwiezieniem do elektronika. Działa.
Zajebałem mu z piąchy w obudowe i ten sam objaw. Mega buczenie na pełnej mocy mimo włączonego mute.
Facet tym razem poprawił wszystkie luty z płytki końcówki mocy. Miał niby podejrzane luty tranzystorów.
14.09 - włączyłem w domu, zapodałem muzę z mp3, zostawiłem na dośc długo. wszystko działało.
15.09 - rozwijam się na wiejskiej akcji pod domem u p.młodych (ogrywki).
Wzmacniacz uruchomił się, ale nie osiągał mocy i dźwięk był przesterowany. Diody informujące o wysterowaniu preampu działały jak powinny, czyli zielona diodka wtedy kiedy trzeba, gdy za duzo gain - czerwona. Dioda informująca o przesterowaniu końcówki nie migała.
17.09 - przed odwiezieniem do magika sprawdziłem. ten sam objaw.
Zawiozłem. Teraz podobno wylutował tranzystory żeby je pomierzyć. Nie wiem czy coś jeszcze robił (oprócz demontażu płytki).
20.09 - odebrałem późno wieczorem. Nie sprawdziłem, więc na drugo dzień pojechałem na sztukę bez niego.
Dziś wzmacniacz działa już parę godzin. Zapnę go jeszcze w 2 ohm i pokatuję mocno.
Ale na koncert w sobote boję się z nim jechać, bo wstyd straszny jak się spierdoli w trakcie występu.


