02-10-2015, 10:57 AM
No to teraz nie wiem komu dać repa... 
A tak serio, to i tak sprowadzamy się do tego, że każdy zwyczajnie czerpie przyjemność z grania, tylko w inny sposób. Mnie największą frajdę daje mentalne połączenie przy improwizacji z innym muzykiem, gdy pomysły wychodzą od dwoch osób i są identyczne, gdy nagle bez spojrzenia i ustalania nowy motyw jest identyczny, gdy pauza jest w tym samym miejscu, choć nikt jej się nie spodziewał, gdy triole wrzuciły się samo na przejście, gdy po prostu iskrzy w zespole.
Ja gram dla takich chwil i dzikiej satysfakcji z improwizowania - mogę wtedy grać na moim diddley bow z jedną struną, z piezo zrobionym z głośniczka z grającej kartki świątecznej, mimo że Sandberg brzmi nieco lepiej.
A tak serio, to i tak sprowadzamy się do tego, że każdy zwyczajnie czerpie przyjemność z grania, tylko w inny sposób. Mnie największą frajdę daje mentalne połączenie przy improwizacji z innym muzykiem, gdy pomysły wychodzą od dwoch osób i są identyczne, gdy nagle bez spojrzenia i ustalania nowy motyw jest identyczny, gdy pauza jest w tym samym miejscu, choć nikt jej się nie spodziewał, gdy triole wrzuciły się samo na przejście, gdy po prostu iskrzy w zespole.
Ja gram dla takich chwil i dzikiej satysfakcji z improwizowania - mogę wtedy grać na moim diddley bow z jedną struną, z piezo zrobionym z głośniczka z grającej kartki świątecznej, mimo że Sandberg brzmi nieco lepiej.



