Będę powtarzał to do usranej śmierci:
JCM800 + 1960A to mega popularny zestaw. Head ma 100 watt, paczka ma 250 albo 300.
Jak ktoś kiedyś słyszał marshalla to raczej wie, że wzmacniacz nie gra zazwyczaj na cleanie i raczej sygnał jest w 95% przesterowany. Ilu znacie osobiście gitarzystów którzy ciągle wypruwają głośniki w paczkach? Grałem z paroma grającymi bezdennie głośno, z toną gainu i dołu... Sam gram na głowie która ma podane 200 watt, w rzeczywistości pewnie około 150. Paczki mam 700 i 250. Kanału zepsutego (bez przeseru) nie używam w ogóle.
I nic.
Jakby zniekształcenia wypruwały głośniki to by nikt fuzza nie używał. O moogu nie wspominając...
Oczywiście jak coś się kompletnie z dupy ustawi to można głośnik zabić ale będzie to wynik głupoty a nie relacji moc wzmaka/paki.
JCM800 + 1960A to mega popularny zestaw. Head ma 100 watt, paczka ma 250 albo 300.
Jak ktoś kiedyś słyszał marshalla to raczej wie, że wzmacniacz nie gra zazwyczaj na cleanie i raczej sygnał jest w 95% przesterowany. Ilu znacie osobiście gitarzystów którzy ciągle wypruwają głośniki w paczkach? Grałem z paroma grającymi bezdennie głośno, z toną gainu i dołu... Sam gram na głowie która ma podane 200 watt, w rzeczywistości pewnie około 150. Paczki mam 700 i 250. Kanału zepsutego (bez przeseru) nie używam w ogóle.
I nic.
Jakby zniekształcenia wypruwały głośniki to by nikt fuzza nie używał. O moogu nie wspominając...
Oczywiście jak coś się kompletnie z dupy ustawi to można głośnik zabić ale będzie to wynik głupoty a nie relacji moc wzmaka/paki.



