02-19-2011, 07:56 AM
Odkąd zastosowałem starą jak świat i chyba w żadnej już szkółce niestosowaną radę skończyły się moje problemy z wiecznie spinającym się i bolącym nadgarstkiem lewej ręki. Wysokość basu mam ustawioną taką samą, jak przy pozycji siedzącej. Dodatkowo lekko celuję gryfem "w publikę".
Dzięki temu nadgarstek lewej łapy podczas gry jest praktycznie cały czas prosty (tą radę dostałem od Natalii, za co będę jej
wdzięczny do końca życia mego
) a lewej nie jest nienaturalnie zgięty.
![[Obrazek: 18.jpg]](http://dan.dobrynet.pl/trm/foty/removalmachine/muzy08/18.jpg)
Z całą pewnością nie mam typowo książkowego ustawienia rąk i wielu forumowiczów na pewno ma swoje - równie wygodne - metody.
Moim zdaniem wygodna postawa jest cholernie ważna. Nieważne jak się wygląda i co się gra.
Dodatkowo jak czuję, że coś jest nie tak z łapami po graniu - biorę magnez. Zauważyłem, ze jak się pije sporo kawy, pepsi i alkoholi to magnez wypłukuje się zastraszająco szybko i bardzo wiele moich "kontuzji" jest powodowanych brakiem magnezu. Jakiś czas temu po próbie przez dwa tygodnie nie mogłem grać - przeszło po dwóch tebletach magnezu.
Dzięki temu nadgarstek lewej łapy podczas gry jest praktycznie cały czas prosty (tą radę dostałem od Natalii, za co będę jej
wdzięczny do końca życia mego
![[Obrazek: 18.jpg]](http://dan.dobrynet.pl/trm/foty/removalmachine/muzy08/18.jpg)
Z całą pewnością nie mam typowo książkowego ustawienia rąk i wielu forumowiczów na pewno ma swoje - równie wygodne - metody.
Moim zdaniem wygodna postawa jest cholernie ważna. Nieważne jak się wygląda i co się gra.
Dodatkowo jak czuję, że coś jest nie tak z łapami po graniu - biorę magnez. Zauważyłem, ze jak się pije sporo kawy, pepsi i alkoholi to magnez wypłukuje się zastraszająco szybko i bardzo wiele moich "kontuzji" jest powodowanych brakiem magnezu. Jakiś czas temu po próbie przez dwa tygodnie nie mogłem grać - przeszło po dwóch tebletach magnezu.

